Cykl „Szkolenie Psów”
Jak nauczyć psa komendy „na miejsce”?

Cykl „Szkolenie Psów”
Jak nauczyć psa komendy „na miejsce”?

Właściciele pytani, gdzie śpi ich pies, w 80% przypadków odpowiadają, że wszędzie. Czyli są to kanapy, fotele, podłoga, kuchnia, łazienka, pokój, kolana właściciela, itp. Wiele psów rzeczywiście radzi sobie z tym stanem rzeczy i funkcjonują w szczęściu przez długie lata. Ale wśród nich istnieje dość pokaźna grupa psów, które nie wpuszczają na „swój” fotel właściciela czy osób z najbliższego otoczenia, takich, które strach przekraczać w przejściu, bo potrafią kłapnąć lub takich, które uznają za swój cały pokój i nie pozwalają doń wchodzić członkom rodziny. Ludzie (nie wiedzieć czemu), zgadzają się na takie życie, część z nich toczy bezskuteczne wojny z psem, pogłębiając tylko problemy, z kolei niektóre przypadki są na tyle poważne, że człowiek decyduje się oddać swojego budzącego strach psa.

Warto przyjrzeć się bliżej przyczynie tego zjawiska. Dobrym wytłumaczeniem będzie porównanie do świata ludzi( choć pamiętajmy, że psa nie należy uczłowieczać, bo w większości przypadków przynosi to więcej szkody niż korzyści):

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w gościach u dalekiej, dość licznej rodziny. Okazuje się, że nie ma dla nas łóżka, ale mamy pozwolenie na wybranie sobie jakiegoś miejsca wśród tych już tam istniejących. Więc rozpakowujemy bagaże i zmęczeni podróżą wybieramy całkiem zachęcającą wersalkę.. Kładziemy się i okazuje się być faktycznie dość wygodna, dzięki czemu szybko zapadamy w drzemkę… Nagle budzi nas gwałtowny ruch tuż obok nas, którego przyczyną okazuje się być wuj Michał, kładący się na wersalce.. Cóż, postanawiamy przenieść się gdzieś indziej, bo przestało być wygodnie. Następnym wyborem jest rozkładany fotel. Sytuacja się powtarza, bo tym razem to ciocia Kazia chciałaby usiąść na swoim fotelu i nas wyprasza. Kilkakrotnie wybieramy sobie jakieś inne miejsca, nawet ostatecznie lądując na łóżku polowym w korytarzu. Ale nawet tu nie da się spać, bo ktoś ciągle gdzieś chodzi. Jesteśmy już zmęczeni, sfrustrowani i zirytowani, bo nigdzie nie można w spokoju odpocząć, co sprawia, że wszystko zaczyna nas drażnić i chcemy jak najszybciej zakończyć odwiedziny i wrócić do domu na swoje ciepłe, wygodne łóżeczko.. :)

No, i teraz wszystko pięknie, bo my mamy gdzie wrócić. A nasz pies nie. On, nie posiadając swojego posłania czuje się tak, jak my w odwiedzinach u rodziny – sfrustrowany i zły, brak mu poczucia bezpieczeństwa, na które m.in. składa się możliwość odpoczynku i zachowania prywatności.

Jeśli zdecydujemy się na założenie psu posłania, warto pomyśleć także o nauce psa przebywania na nim nie tylko wtedy, gdy on będzie tego potrzebował, ale także wtedy, gdy nam przyda się pies w jednym miejscu ;) Dlatego uważam, że polecenie „na miejsce” jest jednym z najważniejszych w naszej koegzystencji z psem.

Polecenie to jest często niedoceniane wśród właścicieli psów – nie zdajemy sobie bowiem sprawy, jak wiele problemów pomoże nam ono rozwiązać i jak korzystny wpływ ma na samego psa.

Możliwość odesłania psa na jego posłanie daje nam szereg nowych aktywności, które ciężko jest wykonać w towarzystwie pupila – od przewijania czy karmienia dziecka począwszy, na sprzątaniu czy przyjmowaniu gości skończywszy.

Ponadto, gdy mamy psa problemowego, odesłanie go na miejsce jest jednym ze sposobów zapobiegania pogłębiania się kłopotów: pies agresywny nie będzie zagrażał gościom, pies lękliwy będzie mógł się udać do swego cichego kąta, a ten pobudliwy będzie miał chwilę na ochłonięcie i opanowanie emocji.

Odnośnie miejsca psa:
Najlepiej, żeby pies miał jedno „główne” miejsce(np klatka w naszej sypialni), a w pozostałych pokojach jakiś kocyk, czy fotel – co tam chcemy.

Żadne z legowisk psa nie powinno być w ciągu komunikacyjnym – przedpokój, korytarz, itp.
Dlatego, że:
a) pies przeszkadza nam
b) my przeszkadzamy psu

Umieszczenie leża w takim miejscu może prowadzić do nerwowości psa, a niektóre osobniki o bardziej asertywnym lub reaktywnym usposobieniu skłaniać nawet do agresji (w sumie nie ma się co dziwić – nikt by nie wytrzymał, gdyby mu po uszach deptać podczas drzemki).
Poza tym, miejsce ma się psu kojarzyć z azylem:
NIKT i NIC nie ma prawa mu tam przeszkadzać: dzieci z daleka, inne psy z daleka, inne zwierzaki z daleka, MY z daleka. Chcemy miziać psa? Zawsze można go do siebie zawołać, ale nie nagabywać go podczas odpoczynku.
Uszanujmy to, że pies też ma do niego prawo. ( UWAGA! W opisie nauki tej komendy napisałam, że można zawołać psa na posłanie i tam go głaskać, jeśli to lubi. Natomiast trzeba koniecznie rozróżnić te dwie sytuacje – co innego jest, kiedy pies idzie na posłanie, bo chce odpocząć, a co innego, kiedy chodzi po domu, a my go zaprosimy na posłanie do głaskania).

Najlepiej umieścić legowisko w jakimś zacisznym kącie(jeśli mamy psa bardzo lękliwego nawet za jakimś fotelem, itp.), ale takim, z którego można obserwować co się dzieje.

Dlaczego sypialnia jest najlepszym miejscem na główne legowisko?
To proste – w nocy pies czuje się bezpieczniej śpiąc z nami, zwłaszcza kiedy jest szczeniakiem. Wyrzucając małego przybysza do kuchni lub przedpokoju sprawiamy, że odczuwa wielki strach i niepewność: nagle odebrany z gromadki mamy i rodzeństwa, gdy nigdy nie spał sam, teraz trafia na wygnanie.

Co zrobić, aby pies pokochał miejsce?
1) Same miłe rzeczy się tam dzieją – jeśli pies lubi pieszczoty, to wołamy go na miejsce i tam głaszczemy.

2) Zostawiamy mu „niespodzianki” w postaci gryzaków i zabawek pozostawionych pod psią nieobecność.

3) Miejsce jest WYGODNE! Nie ma się czemu dziwić, że pies wybiera kanapę, jeśli jego legowiskiem jest cienki stary ręcznik.. Najlepiej jest oddać psu jakąś starą poduchę, kołdrę lub kupić profesjonalny pontonik z poduchą :)

4) Przez jakiś czas lub zawsze karmimy psa na legowisku. (to zależy od nas, ja np karmię psa tylko w klatce ).

5) Legowisko to miejsce pełne SPOKOJU – jeśli pies tam idzie, nie nagabujmy go, nie głaszczmy, itp.

6) Legowisko NIE NADAJE SIĘ na: czesanie, obcinanie pazurów, zakraplanie uszu, oczu, wyrywanie kleszczy i inne mało przyjemne dla psa czynności, które czasami wykonać trzeba. Na nie wybieramy neutralne miejsce i czas, a kiedy pies ucieknie nam do legowiska, nigdy nie wyciągajmy go stamtąd siłą! Lepiej poczekać, na inną okazję i wykonać zabieg, niż spowodować, że nawet na swoim posłaniu zwierzak będzie czuł się niepewnie.

Jak uczymy komendy „na miejsce”? (będę używać określenia „kocyk”, bo będzie łatwiej :) )

1) Mamy smakołyki, kliker i psa obok kocyka
2) Naprowadzamy psa lub rzucamy smakołyk na kocyk z komendą „MIEJSCE” – jak tylko się na nim znajdzie w celu złowienia smaczka: klik i kolejny smakołyk.
3) Zazwyczaj pies schodzi z kocyka i wtedy mamy kolejną szansę. Jeśli jednak się „zasiedzi”, możemy go chwalić(doobry pies! Doobre miejsce) i dawać smaczki. Gdy chcemy go sprowadzić z kocyka, wystarczy mu powiedzieć „OK!” jednocześnie wywabiając smakołykiem poza kocyk(nie dajemy go!)
4) Powtarzamy tak kilka – kilkanaście razy(nie za wiele na jedną sesję – żeby psu się nie znudziło. Jeśli mamy flegmatycznego molosa, który ma ogólnie wszystko w poważaniu, lepiej zrobić 3 powtórzenia i zakończyć sesję, niż piłować go kilkanaście razy, bo znienawidzi tę komendę ;) ).
5) W kolejnej sesji powtarzamy całą procedurę za pierwszym razem, a za drugim robimy to samo, tylko bez smaczka w dłoni – sam gest naprowadzenia lub rzucenia smaczka z komendą. Jak pies się znajdzie na kocyku, klik i smakołyk. Staramy się za każdym razem, żeby był tam jak najdłużej – czyli skarmiamy smakołyki, jak pies jest na kocyku i mówimy komendę „OK!”, jeśli chcemy go już zwolnić.(tu możemy już zrezygnować z klikera)
I tak kilka-kilkanaście razy.
6) Kiedy pies ładnie wchodzi na kocyk i trwa tam chwilę, możemy wprowadzić „połóż się”(nie „waruj”, bo nie chcemy, żeby pies tkwił na kocyku z pozycji sfinksa, ale żeby się walnął po prostu), naprowadzając go na położenie się. Z czasem oczekujemy automatycznego położenia się po wejściu na kocyk.
7) Jak już nam pies pięknie wchodzi na komendę(głosową i gest lub samą głosową) i kładzie się, kiedy stoimy blisko kocyka, podnosimy poprzeczkę i robimy to z dalszej odległości.
8) Potem operujemy już czasem bycia na kocyku, odległością, rozproszeniami.
WAŻNE: każdy z tych czynników ćwiczymy OSOBNO – czyli jak chcemy, żeby pies dłużej był na kocyku, to nie oczekujemy jednocześnie, żeby robił to z 20 metrów :)
9) Praktycznie na każdym etapie(oprócz pierwszego) jeśli uznamy, że chcemy psa przetrzymać dłużej na kocyku(oczywiście w granicach rozsądku stopniując utrudnienie), a pies nam złazi, mówimy spokojnie „nie”/”a-a” i ponownie każemy psu wleźć na kocyk lub jeśli jeszcze nie zszedł całkiem, blokujemy zejście z niego.
Po tym należy jeszcze chwilę go przetrzymać, ale na tyle krótko, żeby na pewno mu się udało i można go było zwolnić komendą „OK”.

Po co są komendy „OK”, „Dobrze” i „a-a”?
Żeby pies był w stanie wytrzymać dłużej na kocyku i czekał na pozwolenie zejścia, musimy tak nauczyć psa bycia na miejscu, aby dokładnie wiedział, kiedy trwa ćwiczenie, a kiedy jest jego koniec.
To właśnie umożliwiają komendy: zwalniająca „OK” i sygnał braku nagrody „a-a”.
Jasna sytuacja – jest „OK”, mogę schodzić, nie ma „OK” a schodzę – jest „a-a”, czyli „nic z tego mój drogi psie, leż dalej”.

Słowo „Dobrze” to sygnał kontynuacji, oznaczające tyle, co „to, co robisz to to, o co chodzi”, dzięki któremu pies wie, że ćwiczenie trwa, ale jest to czynność w danej chwili przez nas pożądana. Wielu psom pomaga to w wykonywaniu ćwiczeń statycznych, które wymagają od psa koncentracji na zadaniu i cierpliwości.

Drogi Właścicielu/Właścicielko! :)

Zastosowałeś/aś sposoby z artykułu i nie nastąpiła poprawa?? Pamiętaj, że metody proponowane na stronie są skuteczne tylko wtedy, gdy się je wykonuje w odpowiedni sposób, konsekwentnie i regularnie - często diabeł tkwi w szczegółach. Ponadto, zwykle problemy Twojego psa są tylko objawami, a swoją prawdziwą przyczynę mają w zaburzeniach relacji pies - człowiek. Bardzo często, by poprawić relację z psem, niezbędny jest bezpośredni kontakt ze specjalistą, który dopiero z boku może obiektywnie spojrzeć na problem. Więc jeśli ćwiczysz z psem i nadal coś nie działa, nie wahaj się umówić na konsultację - widząc Was na żywo, łatwo odnajdę drobne błędy, które niweczą całą Twoją pracę :) 

25 thoughts on “Cykl „Szkolenie Psów”
Jak nauczyć psa komendy „na miejsce”?

  1. Może oduczyć to za duże słowo – zapobiec można, a niektóre psy z czasem zaprzestają wchodzenia na łóżko mimo braku tych „sposobów zapobiegania”.
    A zaliczyć do nich można:
    -krzesła odwrócone do góry nogami położone na kanapie/łóżku
    -szeleszcząca folia aluminiowa rozłożona na całej powierzchni mebla, która teoretycznie ma zniechęcić psa (ale są i takie psiaki, które uznają to za fajną zabawę i wręcz zachęca do wchodzenia na mebel)
    -ogólne zastawianie drogi dojścia do mebla – przesunięcie stołu, krzeseł, itp.
    Ale co do blokad, to:
    ;)

    To raczej taka sztuka dla sztuki i o wiele bardziej dla psa przyjemne i zrozumiałe będzie uzmysłowić mu podział: kiedy może wejść, a kiedy nie, np. rozkładając „psi kocyk” na meblu. Obecność kocyka oznacza przyzwolenie (oraz chroni nasze obicia przed brudnymi łapami i futrem), z kolei jego brak wiąże się z brakiem przyzwolenia. Należy to regularnie ćwiczyć w sesjach, gdy jesteśmy w domu, a zawsze gdy wychodzimy rozkładać kocyk, by pies nie mógł dowiedzieć się, że można wejść na kanapę także bez kocyka.
    Oczywiście wszystko trudniej będzie nauczyć, jeśli podczas naszej obecności w domu pies może swobodnie poruszać się po meblach – wtedy nagłe wymaganie, że nie może tam wejść będzie dla niego nowe i dziwne, zwłaszcza jeśli będzie się pojawiało tylko sporadycznie.
    Można za to psa nauczyć, że może wejść na mebel tylko po naszym pozwoleniu, a bez niego musi zrezygnować.

    1. Kopulowanie z czymkolwiek oznacza zbyt duże pobudzenie emocjonalne psa i jest rozładowaniem frustracji i stresu. Takie stany towarzyszą psom, które mają za mało lub za dużo aktywności – nie podałaś żadnych informacji, więc nie wiem, jak jest konkretnie u Was.
      Najlepiej w momentach, w których ona robi to najczęściej dać jej gryzaka lub KONGa na zajęcia, ale ZANIM zacznie kopulować(inaczej można wzmocnić zachowanie).

  2. Witam Pani Alicjo
    Ja mam małe pytanie odnośnie miejsca spania psa. Stoimy przed dylematem. Mamy 9 tygodniową suczkę boksera. Pies ma swoje miejsce w salonie skąd może obserwować co się dzieje w mieszkaniu (jest to klatka drewniano metalowa – tak swoją drogą bardzo ładna bo ręcznie robiona :). Suczka bardzo chętnie z niej korzysta. Sama wchodzi do niej spac, zostaje w niej gdy wychodzimy z domu itd itp. Natomiast noce spędza na posłaniu które ma rozłożone u nas w sypialni. W dzień sypialnia jest zamknięta i pies nie ma do niej dostępu. Gdy nadchodzi wieczór a my szykujemy się do spania idzie za nami na swoje miejsce gdzie usypia. Wydawało/ wydaje nam się że takie rozwiązanie jest dobre póki pies musi być wyprowadzony w środku nocy aby zrobić siku ewentualnie kupę. Spanie w sypialni póki co jest ok ponieważ słyszymy że zaczyna się kręcić co oznacza ze należy go wyprowadzić. Prosimy o poradę kiedy zacząć przyzwyczajać psa do spania w klatce/kojcu który stoi w salonie i czy dla psa będzie to lepsze. Czy może pozostawić wszystko tak jak wygląda to teraz i niech noce spędza u nas w sypialni. Dodatkowo od jakiego mniej wiecej wieku pies powinien wytrzymać całą noc bez wyprowadzania? Czy zawsze kiedy ma na to ochotę należy umożliwić mu położenie się spać w klatce (tak robimy teraz ale zastanawiamy się czy nie jest to powodem dla którego nie przesypia całej nocy)?
    dziękuję za to że prowadzi Pani tą stronę. Przeczytaliśmy już praktycznie wszystko a wskazówki i Pani porady uważamy za wyjątkowo cenne.
    Pozdrawiamy

    1. Dzień dobry :)
      Miło mi, że strona się podoba, staram się na bieżąco wrzucać coś nowego, także niedługo będą mieli Państwo więcej do poczytania :)

      Co do posłań… Ja mam w sypialni klatki i psy ze mną śpią w sypialni – to jest bardzo dobre, bo psy to istoty społeczne i do prawidłowego funkcjonowania emocjonalnego powinny noce spędzać w towarzystwie człowieka – ja z moimi szczeniakami spałam do 4-5 miesiąca w łóżku, potem odstawiałam od łóżka i uczyłam odsyłania na posłanie. W każdym pomieszczeniu w domu, w którym spędzam czas mam jakieś psie miejsce, na którym on może odpoczywać. Takie rozwiązanie zapewnia psu możliwość spędzania czasu w towarzystwie właściciela w każdym miejscu w domu, a jednocześnie zapewnia mu prywatność i „własny kąt”. Wygodne to jest także, gdy np. mamy gości – można z psem być w jednym pokoju, a on zamiast żebrać przy stole będzie leżał sobie na posłaniu :)
      Młoda na razie budzi się w nocy, bo jest jeszcze szczeniakiem i najprawdopodobniej budzi ją parcie na pęcherz (ja Cliffka wynosiłam na dwór po kilka razy w nocy do jakichś 6-7 miesięcy). Ogólnie mniej więcej w wieku 7-8 miesięcy pies przesypia całą noc, bo po prostu wytrzymuje z sikaniem do rana, a także normuje mu się rytm dobowy. Na to nie ma wpływu ilość posłań :) Chociaż są psy, które w nocy się przemieszczają, ale to raczej nie problem, że pies sobie idzie spać do innego pokoju.

      Pozdrawiam i w razie dalszych pytań, zapraszam!

      1. Pani Alicjo dziękujemy za odpowiedź.
        Dzięki wskazówkom zrobimy tak. Klatkę przeniesiemy do naszej sypialni a w salonie postawimy kosz i tam będzie miał pies swoje posłanie z którego będzie mógł obserwować to co się dzieje w domu. Suczka wytrzymuje już praktycznie całą noc co bardzo nas zaskoczyło. Przesypia od 23:00 do 05:30 – 6:00. W ciągu dnia sporo sika pomimo częstego wynoszenia jej na dwór. Potrafi zsikać się np 2 razy w ciągu godziny. Sprzątamy i cierpliwie czekamy aż jej pęcherz będzie mocniejszy i wytrzyma dłużej bez sikania. Z kupą nie ma problemów ponieważ zdarzyło się jej to tylko jeden raz zrobić w domu. Poza tym zawsze załatwia się na podwórku mimo że wymaga upartego zanoszenia ją w miejsce przeznaczenia gdy odchodzi w stronę klatki schodowej. Trzy razy podejdzie do klatki, trzy razy ja zaniesiemy na miejsce i w końcu robi kupę. Teraz musimy wracać do pracy więc sunia będzie musiała spędzić trochę czasu sama. Zostawała już po 2 godzinki sama w domu czasem 2.5 w klatce. Dwa razy zsikała się na poduszkę ale generalnie sobie spi i wytrzymuje bez oddawania moczu. Będzie przychodzić do niej póki jest jeszcze małym szczeniakiem nasza koleżanka. Jak Pani sądzi taki rozkład dnia będzie dobry?:

        – 5:30 wstajemy i krótki spacer siku/kupa
        – 6:00 pies dostanie jeść
        – 6:20 szybki spacer około 15 minut
        – 7:00 – wychodzimy do pracy pies zostaje w klatce
        – 10:00 przychodzi koleżanka (spędzi z psem godzinkę) – spacer zabawa.
        – 11:00 – pies zostaje w klatce
        – 13:30 – przychodzi koleżanka (znów godzinka z psem)
        – 14:15/14:30 – pies zostaje w klatce
        – 16:00 – wracamy do domu i do wieczora już jesteśmy z psem

        Mamy jedynie problem w jakich porach dnia karmić młodziaka aby było dobrze. Drugi problem to przestawienie klatki do sypialni czy suczka szybko przestawi się na zostawanie w niej w innym miejscu jak do tej pory klatka stała w salonie (a pies spi z nami w sypialni). Dodatkowo czy klatka w nocy powinna być zamknięta? Nie chcę Pani zasypywać pytaniami bo bardzo szanuję Pani pomoc i poświęcony takim ludziom jak my (czyli niedoświadczonym właścicielom czas) a tych pytań miałbym chyba jeszcze sporo :) :)

        Jeszcze raz bardzo dziękuje za nieocenioną pomoc i pozdrawiamy serdecznie.
        ps: czekamy niecierpliwie na nowe wpisy :)

        1. W ciągu dnia sporo sika pomimo częstego wynoszenia jej na dwór. Potrafi zsikać się np 2 razy w ciągu godziny.

          Proszę zwrócić uwagę na to, ile sunia pije – jeśli wypija jakby niewspółmiernie do aktywności, warto zrobić badanie krwi i moczu, bo to może wskazywać na cukrzycę (zawsze trzeba najpierw wykluczyć podłoże zdrowotne).

          Jeśli pije normalnie, proszę zwrócić uwagę, czy te częstsze siusie nie są wtedy, gdy ona wyjątkowo szaleje i się bawi. Mój Cliff tak miał, że jak się podekscytował, pobawił, itp, to za parę minut siku mu się zachciewało.

          Co do zamiany klatki z posłaniem – nie jest to konieczne. Klatka może sobie stać w pokoju, a legowisko w sypialni. Ja akurat mam klatki w sypialni, ale to nie jest wymóg – po prostu niech ma coś swojego w każdym pomieszczeniu, w którym spędzacie czas, to istotne.

          Plan dnia jest dobry, ale ja bym dodała małą poprawkę – przed pracą (wiem, że godzina zabójcza i ciężko będzie) zrobić jej troszkę aktywniejszy umysłowo i fizycznie spacer, żeby taka zmęczona poszła spać w tej klatce.
          No i ja bym spróbowała jednak jej wydzielić jakiś kawałek przedpokoju/innego pomieszczenia do zostawania samej, bo 7h w klatce to jest za długo.
          No i jeśli zachce jej się siku, to będzie robić w klatce, a nauczenie psiaka załatwiania na swoim posłaniu to ostatnie, czego chcieliby Państwo ją nauczyć…
          Klatki w nocy nie trzeba zamykać :)

          Pozdrawiam i czekam na dalsze pytania! (po to ta strona, żeby tutaj encyklopedię wiedzy o psach zrobić, dlatego proszę się nie przejmować i pytać :) )

          1. Z tym dłuższym spacerem rano to nie koniecznie się zgodzę. Trzeba zaobserwować jak pies po takim się zachowuje, bo w niektórych przypadkach pobudzenie psa przez wzmożoną aktywność nie spowoduje że zmęczony pójdzie spać tylko wręcz przeciwnie. Są psy, które nauczone nieobecnością właścicieli w ich porze pracy, po prostu śpią cały ranek i południe, a wybudzanie ich z tego stanu jest niewłaściwe i niepotrzebne. Szybkie siku i kupa rano, i z powrotem spać :)

          2. Droga Aneto,
            masz rację, oczywiście! Dlatego bardzo ważny jest dobór aktywności na tym długim spacerze i stopniowanie bodźców. Może niezbyt jasno się wyraziłam: nie mam na myśli ganiania z innymi psami i aportowania do upadłego ;) Bardziej np. 1,5h marszu łąkami czy lasami, podczas którego wpleciemy ćwiczenia na samokontrolę, szukanie zabawki, trochę zabawy w przeciąganie i potem zakończymy znowu marszem, by psa uspokoić i wyciszyć, nim dojdziemy do domu :)

            Ale oczywiście, wszystko zależy od psa, dlatego dziękuję Ci za ten komentarz! Ciężko jest jednoznacznie coś doradzić w ogólnym artykule :) Każdy musi sobie sam przemyśleć i dostosować pod siebie i swojego psa różne znalezione zalecenia :)

  3. Witam.

    Prosze o porade jak nauczyc pieska ze schroniaka juz doroslego wracania na swoje miejsce do innego pomieszczenia w ktorym ma poslanie. Kompletnie nie slucha nikogo jak mowimy ze ma wracac do siebie, problemem jest tez wchodzenie do tego pomieszczenia poniewaz suczka odrazu jest pod drzwiami i na sile probuje wtargnac do srodka co np przy deszczowej pogodzie i jeszcze brudnych lapach jest problemem. Z racji tego ze jest to dorosly pies ze schroniska nie uczy sie zbyt szybko. Prosze o porade jak moge ja nauczyc ja nie pchania sie do domu.

    1. Ile piesek już u Was jest?
      Na jakim etapie nauki komendy „na miejsce” już jesteście?
      Czy było przerabiane w sesjach ćwiczeniowych odsyłanie psa na miejsce z innego pokoju?
      Czy suczka ma posłanie w każdym pomieszczeniu, w którym przebywacie, by można ją było odesłać na miejsce, ale żeby jej nie izolować od Was? Psy potrzebują towarzystwa człowieka, zresztą człowiek też nie chce siedzieć sam w osobnym pokoju, jak wszyscy siedzą w innym (chyba, że ma ochotę na chwilę samotności – ale wygląda na to, że suczka nie ma tej ochoty ;) ).

      problemem jest tez wchodzenie do tego pomieszczenia poniewaz suczka odrazu jest pod drzwiami i na sile probuje wtargnac do srodka co np przy deszczowej pogodzie i jeszcze brudnych lapach jest problemem

      A tego trochę nie rozumiem… Chodzi o pomieszczenie, do którego chcielibyście ją odsyłać na miejsce, tak? Zakładam, że to pomieszczenie jest w domu. Czy nie lepiej więc wprowadzić psa ze spaceru na smyczy, wytrzeć łapy jeszcze w przedpokoju i dopiero puścić na dom?

      A co do spokojnego czekania na pozwolenie wejścia/wyjścia, to polecam ćwiczyć tak, jak opisałam tutaj: http://alaodjazza.pl/czekanie/

      Z racji tego ze jest to dorosly pies ze schroniska nie uczy sie zbyt szybko.

      Nie zgodzę się z tym zdaniem – każdy pies może uczyć się szybko (oczywiście mówimy o psie zdrowym), pod warunkiem, że ćwiczenie jest dla niego ZROZUMIAŁE. Jeśli nie wie, o co nam chodzi, to nie ma szans, żeby szybko załapał, co ma zrobić. :)

  4. Dzień dobry, ja z kolei mam inne pytanie. Mamy adoptowaną niecałe dwa miesiące temu z fundacji 3 letnią sunię, mieszańca – Szelkę. Jest bardzo strachliwa, ale pomału już się przełamuje. Np bardzo lubi żeby ją głaskać. Już nauczyłyśmy ją komend „siad”, „daj łapę”, „waruj”. Ogólnie jest bardzo spokojna (na razie aż za spokojna, ale to pewnie trauma po jej poprzednim właścicielu, który ją musiał bić). Lubi jednak coraz bardziej trochę pobiegać na spacerach, czasem już zaczyna bawić się z innymi psami. Nie umie się bawić, ani gumowymi zabawkami, ani piłeczką. Gdy chce się jej rzucić piłeczkę zaraz się kuli. Niechętnie gryzie kości prasowane, ale z samym jedzeniem nie ma żadnych problemów.

    W ciągu dnia Szelka najchętniej śpi na wewnętrznej wycieraczce pod drzwiami wejściowymi do mieszkania, pod ścianą za stołem (tam nikt nie siada), na swoim posłanku w salonie, w sypialni pod ścianą.

    Nasze łóżko jest dośc wysokie, takie że pies (Szelka ma krótkie łapki, jest mniej więcej w typie corgi) nie wskoczy na nie. Zresztą ona nie wykazuje chęci wchodzenia na łóżko, ani kanapę (czasami wchodzi pod naszą nieobecność). Jak ją się wsadzi na kanapę czy łóżko, to widać, że się bardzo stresuje. Na noc kładziemy jej w sypialni obok łóżka koc, na który czasem przychodzi w nocy, czasem nad ranem, a czasem wcale. Śpi zarówno w dzień jak i w nocy w tych wszystkich wymienionych wyżej miejscach.

    Generalnie Szelka byłaby psem idealnym, gdyby nie jedno ale. Od około miesiąca piszczy w nocy, a w zasadzie nad ranem. Ja mam budzik nastawiony na 5.45, ale czasami w nocy sie przebudzam na moment, lub przekręcam się na łóżku. Sunia głównie wtedy zaczyna piszczeć (wydaje mi się, że czasami piszczy gdy ja się kręcę, ale chyba też ostatnio ja się budzę, bo ona piszczy). To są godziny od 4.00 do 6.00, również w weekend. Jeśli piszczy zdecydowanie przed 6, to wystawiam rękę, ona podchodzi i ją głaszczę – na jakiś czas się uspokaja i potem za godzinę czy pół znowu piszczy i tak aż wstanę.

    Jeśli jest to blizej budzika, to wstaję, ubieram się i idziemy na spacer. Jednak nie wydaje mi się, żeby były to piski proszące o spacer, bo w ciągu dnia w spokoju i bez problemu wytrzymuje dużo dłuzej bez spaceru. Zresztą jak wyjdziemy rano, to nie siusia pod samym wyjściem, ani nawet nie siusia długo.

    Moim zdaniem tym piszczeniem domaga się mojej uwagi (nie wiem czy mam rację). Podkreślę tylko, że ona w ciagu dnia nie piszczy w zasadzie ani trochę. Jedynie minimalnie, gdy się cieszy po naszym powrocie z pracy.

    Chciałabym jakoś nauczyć ją, żeby nie piszczała w nocy, żeby spała sobie spokojnie do rana, aż ja sama wstanę.

    Druga sprawa, to chciałabym jakoś nauczyć ją bawienia się. Czy jest na to jakaś metoda?

    1. Droga Kingo – co słychać u Szelki? Czy opisywane problemy udało się Wam odpracować? Wiem, że to było dawno, jednak gdybyście potrzebowały pomocy, to już dysponuję większą ilościę czasu. W każdym razie, to i tak nie dyskusja na komentarze, zatem zapraszam do kontaktu mailowego (kontakt@alaodjazza.pl), po którym ewentualnie ustalimy, co dalej :)

  5. Witam jak nauczyć psa żeby piszczał albo siedział pod drzwiami jak chce siku? I co zrobić jak pies umie komendę na miejsce ale jak tylko idę do łazienki albo do pokoju to leci za mną i gryzie mnie po piętach.co zrobić jak pies wraca ze spaceru i załatwia się w domu od razu po wejsciu

    1. Droga Natalio! :)
      Z opisu mam wrażenie, że chodzi o szczeniaczka. Tu jest tekst o nauce czystości: http://alaodjazza.pl/czystosc/
      Tu jest, jak nauczyć psa komendy „na miejsce”, bo jeśli pies chodzi za Tobą po jej wydaniu, oznacza, że komenda nie jest nauczona: http://alaodjazza.pl/na-miejsce/

      Jesli rzeczywiście Twój pies jest szczeniakiem, nie stawiaj mu zbyt dużych oczekiwań, bo pewne rzeczy utrwalają się z czasem.

  6. Witam, mam 9tygodniowego szczeniaka, jest z nami od tygodnia. Nasz problem polega na tym, ze psiak budzi sie w nocy co 2 godziny i zaczyna sie głośno bawic, gryźć listwy przy panelach, doskakuje do łóżka. Jak do niego wstaniemy, zeby go uspokoić, on zaczyna skakać, zachowuje sie jakby byl ranek i nowy dzień. Po ok 40 minutach zmeczy i idzie spać. Jak nauczyc psiaka przesypiac całą noc? Pozdrawiam

    1. :) Droga Basiu!
      Wasz piesek złapie rytm, jest z Wami bardzo krótko i nie do końca jeszcze w ogóle poradził sobie z tym, że ma nowy dom. Można jego pobudki wykorzystać do nauki czystości (skoro i tak do niego wstajecie :D) i jak tylko zaczyna chodzić, brać go na ręce i wynosić na trawkę. Oczywiście bez żadnego spaceru, itp. Po prostu wynosimy, jak sika mówimy komendę na sikanie (opisane tu: http://alaodjazza.pl/czystosc/ ), jak zrobi, chwalimy, nagradzamy samkołykiem i wracamy do domu.

      Potem możemy dać psu jakiś mały jadalny gryzak, żeby zamiast się tłuc, żuł sobie gryzaka i się wyciszał. Może też być tak, że on wstaje, bo chce jeść – takie małe pieski często jedzą, nawet w nocy (cóż, nieregularny rytm dnia i nocy oraz częstą potrzebę jedzenia można przyrównać do niemowląt ludzkich :) ).

      Akurat w tym problemie bezpośrednia nauka komendy „na miejsce” nie da nic. Tzn, warto ją robić tak czy siak, ale nie możemy oczekiwać, że 9-tyg szczeniak pójdzie po komendzie na miejsce i od razu sobie zaśnie, bo my tak chcemy ;) Rozwój szczeniaka rządzi się swoimi prawami i nie mamy wyboru – bierzemy na nie wzgląd :)
      Czasami na nocne pobudki pomaga branie psiaka do łóżka na noc. On może się też budzić, bo czuje, że nie ma przy nim żadnego ciepłego ciałka, a więc idzie szukać…

  7. Witam serdecznie , mamy prawie 4 m-c szczeniaka labradora, nie wiem co robić bo śpi z nami w łożku.Mamy jeszcze 5 letnią sunie yorka która śpi z nami w łozku. Zastanawiam się czy labek widzi yorka to też wchodzi,bo yorkowi powalamy, w ciagu dnia nie pozwalam wchodzic na łóżko ale w nocy to juz nie mam siły i spi w naszych nogach ale najlepiej to by połozyła sie na poduszkach.
    Nie wiem co robić ?

    A JAK SIE ZACZNIE CIECZKA, TO NIE BEDZIE WESOŁO !
    BARDZO PROSZE O POMOC.:)

    1. Droga Tereso :)
      Zrozumiałam, że macie obie sunie, więc nie bardzo wiem, o co chodzi z cieczką?? Że nabrudzi?

      Na pewno warto być konsekwentnym – czyli jak pozwalamy, to pozwalamy, a jak nie, to pilnujemy, że nie i nie stwierdzamy po kilku razach, że nie mamy siły, bo pies widzi to i uczy się, że wystarczy być odpowiednio natarczywym, a osiągnie się tym wszystko… To bardzo zła droga, która prowadzi do o wiele poważniejszych problemów z zachowaniem, niż wpychanie się psa do łóżka.

      Siądźcie sobie rodzinnie i ustalcie wspólnie, co chcecie, żeby jej było wolno, a co nie i od tej pory konsekwentnie tego przestrzegajcie.
      Jeśli nie chcecie labradora w łóżku, to warto przerobić sobie trening klatkowy i nauczyć, że sunia w nocy śpi zamknięta, a rano jest otwierana. Przy okazji zachowania wszystkich zasad pokochiwania miejsca. Tu opisane krok po kroku, jak nauczyć kochać klateczkę, by pies miał tam swój azyl: http://alaodjazza.pl/trening-klatkowy/

      Przede wszystkim, warto sobie zdać sprawę, że najważniejsze jest to, żebyście to WY ustalali zasady, a nie psy. Psy przyjmują świat takim, jakim im go pokazujemy – czyli jeśli od początku uczymy konsekwentnie, że jeden pies śpi tam, a drugi gdzie indziej, ale oba są tak samo na co dzień chwalone, doceniane i nagradzane, nie będą mieć problemu z tym, że jeden jest w łóżku, a drugi nie.
      Dopiero, jak dopuścicie do sytuacji, że teraz będziecie labce wymuszać wciskanie się na łóżko, a w pewnym momencie stwierdzicie, że jednak nie i zaczniecie ją wyrzucać z łózka, to dopiero będzie zamęt i poczucie krzywdy. Dlatego już teraz na samym początku trzeba ustalić jasne spójne zasady i się ich trzymać.

      A co na to yorczka w ogóle? Akceptuje labkę na łóżku?

  8. Witam :) przeczytalam kilka artykulow ale msm pytanie… Nasza sunia Bilba konczy 7kwietnia 4 miesiace,przesypia cala noc bez zalatwiania od 21 do 6 rano,oczywiscie zaraz po przebudzeniu lecimy na dwor i jest git.wraca na zawolanie,potrafi siadac i dawac lapki,ale nie potrafimy sobie poradzic z jej lekiem gdy wychodzimy z domu,wtedy piszczy ujada siusia i gryzie..zaczynalam od krotkich czasow,dawalam jej moja stara ciepla koszulke zeby sie nie bala,meczylam dosc intensywnym spacerem zanim miala zostac sama w domu,nawet Kong nic nie pomogl.. Sasiedzi mowia ze po naszym wyjsciu potrafi nawet 40min szczekac :( boje sie ze to moga byc oznaki leku separacyjnego,ale nic nie niszczy…przewaznie zostaje 1-2 godz.sama i to nie codziennie… Bardzo prosze o rade jak mozna to zmienic.pozdrawiam

    1. Wasz problem jest dużo szerszy, niż by to można było wytłumaczyć w komentarzach… Już piszę maila.

  9. Witam. Nasz lablador od małego obleguje kanapę najbardziej uwielbia na niej przebywać wlasnie wtedy gdy my chcemy sie wygodnie usadowić. Postanowiliśmy zaopatrzyć go w jego własne posłanie i problem jest następujący: Mailo wchodzi na posłanie za smakolyka- oczywiście za chwile z niego schodzi.. następnie po kilku razach ( moze jest to objaw znudzenia ćwiczeniami?) zaczyna gryźć i szarpać legowisko i wtedy juz nic nie pomaga. Co zrobic aby Mailo wiedział ze to jego miejsce i tam jest fajnie. Legowisko położyliśmy w miejscu w którym on nigdy sie nie kładł czy lepiej jest ułożyć legowisko na miejscu na podłodze gdzie czasami sie położył?

    1. Droga Izo :)
      W jakim wieku jest Mailo?
      Od kiedy pies ma posłanie? W jakim miejscu ono jest i jakiego typu to posłanie?
      Jak długie robisz sesje (ile powtórzeń?)?
      Czy wprowadzasz od razu sygnał zwalniający?
      Czy robisz wszystkie zalecane w artykule rzeczy, by pies pokochał miejsce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *