O mnie

O mnie

Moją pasją są psy – ich wychowanie, szkolenie oraz życie w ich towarzystwie. Nie jestem jednak jedną z wielu osób, które już w brzuchu rodzicielki wsłuchiwały się w rozkoszne pomrukiwanie ukochanego rodzinnego psa, a potem od chwili narodzin poznawały świat wspólnie z czworonożnym kumplem – bynajmniej.

Moja rodzicielka o psach miała niezbyt dobre mniemanie, wychodziła z założenia, że coś, z czym trzeba wychodzić na spacer i co szczeka u drzwi, nie nadaje się na jej zwierzęcego towarzysza. Dlatego też gdy skończyłam 12 lat, do naszego domu zawitała Pusia (cóż, niezbyt wyszukane imię, ale i tak nieźle, jak na 12-latkę  ;) ) – śliczna, mała szaro-biała kociczka, do której dwa lata później dołączyła Pchełka (imię nadane z racji ilości lokatorów na jej małym ciałku) – śliczna, mała szarobura kicia. Życie z kotami znacznie różni się od tego w towarzystwie psa. W większości sytuacji trzeba się było dostosować do kota, a nie na odwrót, co z kolei nauczyło mnie pokory i szacunku do potrzeb zwierząt. Uważam też, że w życiu tylko z samym psem czegoś brakuje.. Lukę tę wypełnia właśnie koci typ osobowości.

Jednakże jakoś chęć posiadania psa nigdy we mnie nie umierała, a kiedy wśród moich znajomych zaczęły pojawiać się szczenięta, ja już też nie mogłam czekać. Zaczęłam mamę upraszać tak długo, aż się zgodziła – tak! Wreszcie będę mieć swojego wiernego, lojalnego, pragnącego mojego szczęścia i czekającego tylko na to, aby spełnić moje polecenie PSA, który będzie moim przyjacielem na dobre i na złe, otrze łzy, gdy będę smutna i będzie brykał wraz ze mną, gdy nadejdą radosne dni.

Taaa… Życie szybko zweryfikowało moje poglądy, bo mój pies jakoś nie chciał być wierny, lojalny, posłuszny i empatyczny. Wcale nie był mądry z natury i w ogóle w nosie miał to, co mam mu do powiedzenia. 5-tygodniowy mały Jazzik dawał mi dużo powodów do frustracji oraz myśli typu „trzeba było wziąć jego brata… Taaaak, ten to na pewno jakiś wybrak” ;) Zaczęłam więc szukać jakichś wskazówek, jak swego psa nauczyć ogłady, lecz znalezione rady tylko nam zaszkodziły. Teoria dominacji, kary i przemoc zmieniły mojego psa w sfrustrowanego nieznośnego potworka, który w dodatku wydawał się być nienormalny, gdyż obsesyjnie gonił własnyogon.

Tak naprawdę dopiero ta jego obsesja kazała mi się zastanowić i pomyśleć, że cos źle robię. No i jak zaczęłam szukać dalej, to okazało się, że WSZYSTKO robię źle, a to, w jaki sposób ludzie dookoła mnie postępują ze swoimi psami,to w ogóle nie może być jakikolwiek wzór. Im bardziej wgłębiałam się w wiedzę szkoleniowo – behawioralną, tym więcej swoich błędów widziałam i dostrzegałam, jakie ogromne szkody poczyniłam, traktując swojego psa tak, jak radziły „autorytety”.

Z czasem każdy z jego problemów udało mi się wyleczyć, przy okazji nauczyć go być genialnym psem, kochającym pracę ze mną, lubiącym być posłusznym i potrafiącym być także spokojnym i wyciszonym.. :)

Zawdzięczam to wielu wspaniałym pomocnym ludziom, nieistniejącej już liście klikerowej (kto był, ten pamięta :) ) i dawnemu Forum Pozytywnemu. I jako że ja dostałam tak dobrą fachową pomoc, postanowiłam dzielić się tą wiedzą dalej. Rozpoczynając od porad internetowych, poprzez szkolenie psiaków schroniskowych w programie LIRA, aż po udzielanie indywidualnych konsultacji szkoleniowo – behawioralnych. Stale swą wiedzę pogłębiam, czytając książki, jeżdżąc na seminaria i warsztaty oraz uczestnicząc w różnych obozach z moim psem. Moim psem – Jazzem, który był katalizatorem mojego rozwoju w dziedzinie kynologicznej :)