Tekst autorstwa Moniki Trofimov, prezes zarządu Fundacji Edukacyjnej „Pies i Staś”. W całości skopiowany za zgodą autorki z: http://www.facebook.com/pages/Fundacja-Terapeutyczna-Pies-dla-Stasia/102167333167739
U nas zmiany. W naszym światopoglądzie, kierunku działań, motywacji. Zmiany w wymiarze oferty edukacyjnej oraz szkoleniowej. Niebawem zmiana, której efektem będzie nowa nazwa Fundacji: Fundacja Edukacyjna „Pies i Staś”. Z oferty szkoleniowej zniknęły jakiś czas temu „Podstawy dogoterapii”, z oferty dla placówek zajęcia z udziałem psa nie o nim.
Nasza droga w wielkim skrócie
Na początku naszej działalności, wiele lat temu, walczyliśmy o to, by w obrębie tzw. dogoterapii podejmowało się w Polsce działania celowe, zaplanowane, efektywne – by dogoterapia nie była spontaniczną, chaotyczną działalnością osób co prawda zafascynowanych tematem, lecz nie posiadających rzetelnej, czy w wielu przypadkach, podstawowej wiedzy i przygotowania; by psy biorące udział w zajęciach spełniały odpowiednie kryteria, miały określone cechy wynikające z temperamentu, socjalizacji, szkolenia w zakresie posłuszeństwa. Najpierw więc stworzyliśmy standardy pracy dogoterapeutycznej, określające kompetencje dogoterapeuty, zasady jego pracy i zasady doboru, przygotowania i pracy psa terapeutycznego.
Potem – znowu w odpowiedzi na działania dogoterapeutyczne w Polsce, ale też jako wynik naszych doświadczeń, refleksji – stworzyliśmy bardzo wysokie standardy pracy psa terapeutycznego, mające go chronić w całym tym procesie. Pracowaliśmy według nich, rozpowszechnialiśmy je, nadal to robimy. Jednak od jakiegoś czasu zmienił się kontekst naszych działań.
Dziś nie mówimy już Pies dla Stasia. Mówimy Pies i Staś. Dziś mówimy o psie, jednak nie w kontekście głównie tego, co pies może zrobić dla człowieka – ale odwrotnie: co człowiek może i powinien zrobić dla psa. Wśród nas, w naszym świecie żyją różne psy – wcale nie „terapeutyczne” – chcemy wpływać na to, by człowiek dokładał starań, aby nauczyć się żyć z nimi, z ich różnorodnością i prawdziwą naturą, chcemy wpływać na to, by człowiek wiedział, jak zadbać o dobrostan psa i jak tworzyć międzygatunkową relację w atmosferze obopólnego bezpieczeństwa. Od dawna uważaliśmy, że „pies terapeutyczny” to po prostu (i aż!!) pies – niekłopotliwy, dobrze zsocjalizowany towarzysz rodziny, taki, jakiego większość z nas chciałaby mieć i do jakiego dąży w procesie wychowywania szczenięcia.
Prowadzimy nadal zajęcia z udziałem psów – ale o psach, w takim kontekście ich udział wydaje nam się uczciwy i uzasadniony. Nie chcemy się już zajmować dogoterapią w potocznym jej rozumieniu i istnieniu. Chcemy edukować tak, by wpływać na jakość naszego życia z psami i na jakość życia psów z nami.Chcemy, by normą ludzkiego życia stało się posiadanie wiedzy o psie, który jest częścią naszego życia rodzinnego i społecznego, o jego naturze, potrzebach, zachowaniu, języku.
Od jakiegoś czasu staramy się unikać sformułowania dogoterapia w naszych wystąpieniach – ta nazwa jest nieadekwatna do działań, sugeruje błędną definicję i działania, z którymi nie chcemy być kojarzeni.
Proszę Was o otwartość na to, co przeczytacie. Moje poglądy są efektem wieloletniego doświadczenia, szkolenia się, ewaluacji, refleksji, krytycznej oceny własnych działań i ich efektów, wnikliwej obserwacji i konfrontowania się z faktami.
Zagrożenia dla dobrostanu psa w kontekście dogoterapii
To, co określa się mianem dogoterapii (abstrahując od niefortunnego nazewnictwa) w moim rozumieniu jest pracą o wyjątkowych, specyficznych i dużych wymaganiach wobec osoby zajmującej się nią.
Wymaga od tzw. dogoterapeuty olbrzymiej, stale doskonalonej wiedzy z dwóch dziedzin: z dziedziny wiedzy o psie i z dziedziny wiedzy o pacjencie, podopiecznym.
Jest to łatwiejsze w wypadku wiedzy o pacjencie – bo jest ona efektem naszych studiów, praktyki, pracy zawodowej. Rzadziej jesteśmy specjalistami w zakresie psów – najczęściej musimy zdobyć dodatkowo wiedzę na ich temat.
Według moich kryteriów i kryteriów przyjętych przez naszą Fundację w dogoterapii należy dążyć do bycia specjalistami w obu dziedzinach: ludzkiej i psiej – tu nie wystarczy potoczna wiedza, ponieważ ten rodzaj pracy niesie ryzyko dużych nadużyć ze strony człowieka wobec psa.
Zagrożenia dla dobrostanu psa w kontekście dogoterapii grupują się w obrębie kilku zagadnień:
1. Motywacja przewodnika/właściciela/dogoterapeuty
W zakresie motywacji człowieka do zajmowania się dogoterapią zauważyłam kilka tendencji i wiele idących za nimi zagrożeń:
– dogoterapia jako podstawowego źródła dochodu, w której to sytuacji pies staje się pods
