Miska
Warczenie w obecności zasobów, szczególnie przy misce ma swoją przyczynę w braku zaufania psa do nas. Najgorsze jest przybranie postawy „bo mój pies musi pozwolić zrobić ze sobą wszystko!”, które pociąga za sobą dążenie do tego celu często po trupach (najczęściej trupach naszych palców..). Zwłaszcza, że często mamy tendencję do karania psa, gdy warczy: zabieramy mu to, czego pilnuje, krzyczymy na niego wtedy, czasem nawet postanawiamy rywalizować i pokazać psu „kto tu rządzi” uciekając się do przemocy. Choć nie zawsze tylko uciekanie się do takich środków powoduje warczenie – czasem wystarczy po prostu odchodzić od psa, gdy warczy, aby przekonał się, że może nas odgonić.
Warczy przy misce tylko pies, który czuje się niepewnie – po co pies mocny psychicznie i pewny siebie miałby odganiać kogoś od swojej miski? On ma w sobie przekonanie, że TAKIEMU psu nikt nic nie zabierze 😉 Chyba, że odbieramy mu tą pewność siebie, właśnie zabierając, chowając, przechytrzając psa. On traci pewność siebie i walką o zasoby próbuje przywrócić sobie poczucie bezpieczeństwa.
Techniki, w których rywalizujemy z psem tylko utwierdzają go w przekonaniu, że tego, co ma, trzeba bronić z całych sił. A to pogarsza problem – gdy pies wcześniej warczał tylko w przypadku, gdy np. zbliżaliśmy rękę do przedmiotu, teraz warczy już gdy wejdziemy do pokoju. Karcenie psa za warczenie w tym przypadku powoduje nakręcanie się spirali agresji, którą im później tym trudniej przerwać.
Jeśli pies jest przy misce i warczy, to nas kulturalnie ostrzega. My, pchając ręce do miski ignorujemy to miłe ostrzeżenie. Zatem pies przechodzi do kolejnego etapu groźby – ostrzegawczego kłapnięcia.
Dlatego gdy pies warczy, można stać w miejscu i się nie ruszać, a pójść sobie dopiero, gdy pies przestanie warczeć – jeśli odejdziemy jeszcze podczas odganiania nas, wzmacnia się to zachowanie. Jeśli to przeczekamy stojąc, utwierdzimy psa, że nie przegoni nas warczeniem, ale przede wszystkim nie ma po temu powodu – stoimy i nie zabieramy mu nic (a co jeszcze ważniejsze, po prostu stojąc, nie sprowokujemy ataku – w takim wypadku każdy ruch w stronę psa może zostać odebrany jako prowokacja z naszej strony). I jeśli odejdziemy, gdy przestanie warczeć, pokażemy mu, że odchodzimy, gdy jest spokojny, a nie gdy warczy.
Bardzo trudno jest odbudować psie zaufanie, zwłaszcza jeśli przez długi czas dawaliśmy psu do zrozumienia, że na nie nie zasługujemy. Jest to także proces długotrwały, który wymaga czasu, konsekwencji i cierpliwości. Prawdopodobnie będzie tak, że jak już osiągniemy sukces, to czasem może pojawić się regres – ale tym nie należy się przejmować, a robić to, co robimy konsekwentnie i ze spokojem.
Od czego właściwie powinniśmy zacząć?
Na początek warto „spalić” miskę – czyli jedzenie podajemy tylko z ręki. Z czasem bierzemy
