Cykl „Szkolenie Psów” Jak nauczyć psa komendy „na miejsce”?

Właściciele pytani, gdzie śpi ich pies, w 80% przypadków odpowiadają, że wszędzie. Czyli są to kanapy, fotele, podłoga, kuchnia, łazienka, pokój, kolana właściciela, itp. Wiele psów rzeczywiście radzi sobie z tym stanem rzeczy i funkcjonują w szczęściu przez długie lata. Ale wśród nich istnieje dość pokaźna grupa psów, które nie wpuszczają na „swój” fotel właściciela czy osób z najbliższego otoczenia, takich, które strach przekraczać w przejściu, bo potrafią kłapnąć lub takich, które uznają za swój cały pokój i nie pozwalają doń wchodzić członkom rodziny. Ludzie (nie wiedzieć czemu), zgadzają się na takie życie, część z nich toczy bezskuteczne wojny z psem, pogłębiając tylko problemy, z kolei niektóre przypadki są na tyle poważne, że człowiek decyduje się oddać swojego budzącego strach psa.

Warto przyjrzeć się bliżej przyczynie tego zjawiska. Dobrym wytłumaczeniem będzie porównanie do świata ludzi( choć pamiętajmy, że psa nie należy uczłowieczać, bo w większości przypadków przynosi to więcej szkody niż korzyści):

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w gościach u dalekiej, dość licznej rodziny. Okazuje się, że nie ma dla nas łóżka, ale mamy pozwolenie na wybranie sobie jakiegoś miejsca wśród tych już tam istniejących. Więc rozpakowujemy bagaże i zmęczeni podróżą wybieramy całkiem zachęcającą wersalkę.. Kładziemy się i okazuje się być faktycznie dość wygodna, dzięki czemu szybko zapadamy w drzemkę… Nagle budzi nas gwałtowny ruch tuż obok nas, którego przyczyną okazuje się być wuj Michał, kładący się na wersalce.. Cóż, postanawiamy przenieść się gdzieś indziej, bo przestało być wygodnie. Następnym wyborem jest rozkładany fotel. Sytuacja się powtarza, bo tym razem to ciocia Kazia chciałaby usiąść na swoim fotelu i nas wyprasza. Kilkakrotnie wybieramy sobie jakieś inne miejsca, nawet ostatecznie lądując na łóżku polowym w korytarzu. Ale nawet tu nie da się spać, bo ktoś ciągle gdzieś chodzi. Jesteśmy już zmęczeni, sfrustrowani i zirytowani, bo nigdzie nie można w spokoju odpocząć, co sprawia, że wszystko zaczyna nas drażnić i chcemy jak najszybciej zakończyć odwiedziny i wrócić do domu na swoje ciepłe, wygodne łóżeczko.. 🙂

No, i teraz wszystko pięknie, bo my mamy gdzie wrócić. A nasz pies nie. On, nie posiadając swojego posłania czuje się tak, jak my w odwiedzinach u rodziny – sfrustrowan