+48 888 516 466
kontakt@alaodjazza.pl

Socjalizacyjna pułapka i jak w nią nie wpaść

Created with Sketch.

Autorem tekstu jest Ireneusz Czerniejewski.  Źródło: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=2237968073188018&id=2063622410622586&__xts__%5B0%5D=68.ARBUir-0pf6oL__JcjDloqArn3FKPe0G5U8eg1Nkz85rbHBjjcs6-NCpf0kJEQPwXm29cB12yuM3B5A2GDpjmxHWye-JnEnn34w2-kV83pVh68zAjP-Mx1RTL7khDakuLTY7wWw4ZZeyLtUeeHGrZYLbQaxEGH03N-pQdfxCE_lJ-wEdJ2mB2s6jpXfI8slCRM0P9-49pF56g9YkMt2bEvdfviIRDTiheL0AoVcZMEZ9bziGo02PxJ9YlzXq6R98gScmhY3gGqK1aybnFJQu5g4j2cnEm18kzCVOEutmssOJDcLWwPS3X5-dtpHKkNlizdADqL2BgQfpUmTwX3vA1qSt&__tn__=K-R

 

Socjalizacyjna pułapka i jak w nią nie wpaść

Prawie każdy kto ma, miał lub nawet dopiero co nosi się z zamiarem przyjęcia do siebie psa, słyszał o tzw. „socjalizacji”: jakie to ważne w początkowej fazie życia szczeniaka i jak bardzo musimy o to zadbać, by nasz pies wiódł u naszego boku szczęśliwe i beztroskie życie. Najczęstszą formą socjalizacji, o jakiej wspominają osoby dopiero rozpoczynające szkolenie z psem, jest chęć zapoznania szczeniaka z jak największą liczbą psów i ludzi w jak najkrótszym czasie oraz pokazanie mu całego otaczającego go świata zanim podrośnie. Z takim przeświadczeniem pojawia się większość opiekunów zgłaszających się na zajęcia tzw. „psiego przedszkola”. Czy faktycznie powinniśmy tak postępować ze szczeniakiem? Czy jest mu to niezbędne do prawidłowego rozwoju? Postaram się pokrótce odpowiedzieć na te pytania w poniższym tekście.

Według definicji socjalizacja to proces nabywania wiedzy o regułach rządzących daną społecznością oraz rezultat tego procesu. Ma on doprowadzić do ukształtowania jednostki w taki sposób, aby radziła sobie w środowisku, w którym przyjdzie jej żyć. Choć w wielu przypadkach socjalizację kojarzy się z wczesnym okresem życia psa, tak naprawdę – trwa ona całe jego życie. Na dobrą sprawę należy przyjąć, że wpływ na przebieg socjalizacji ma już sam okres płodowy; to, w jakich warunkach żyje matka, na jakie bodźce jest narażona, jak sobie z nimi radzi – ma wpływ na to, jak będą sobie radzić szczenięta.
Kolejny etap, już po przyjściu na świat, jest w dużej mierze zależny od człowieka, np. hodowcy. To, w jaki sposób będzie on pracować (lub nie) ze szczeniętami, na jakie bodźce go wystawiać, jak szybko i jak często – w olbrzymim stopniu wpłynie na życie naszego przyszłego podopiecznego oraz jego dalszy rozwój.

Pamiętajmy, że prawidłowo rozwijający się pies w momencie, w którym zabieramy go do siebie (tj. ok. 10-12 tygodnia życia), powinien być ciekawym świata osobnikiem, pozbawionym przesadnego lęku, chętnym do interakcji z otoczeniem. Może być w tych kontaktach ostrożny, ale nie powinien się bać. Jeśli pies np. wpada w panikę przy każdym hałasie, niechętnie eksploruje przestrzeń, często wykazuje objawy stresu – jego socjalizacja u hodowcy mogła nie przebiegać prawidłowo. Pies mógł bodźców doświadczać zbyt mało lub przeciwnie – był narażony na ich zbyt dużą ilość. Zdarza się nierzadko, że hodowcy utwierdzają przyszłych właścicieli w przekonaniu że to normalne że pies się boi, że mu przejdzie jak się zaaklimatyzuje, że tak powinno być. Niestety, zazwyczaj w takiej sytuacji jesteśmy najzwyczajniej oszukiwani, a nie mając także odpowiedniej wiedzy – polegamy na zdaniu osoby, która przecież powinna o naszym szczeniaku wiedzieć najwięcej. Biorąc pod uwagę niemały zwykle koszt rasowego szczeniaka, pamiętaj jednak, że mamy prawo wymagać także prawidłowej socjalizacji szczeniaka, dzięki której mamy więcej pewności, że pies nie będzie sprawiał problemów behawioralnych. Nie chodzi tutaj tylko o wyrachowaną chęć posiadania „psiego ideału” – lecz przede wszystkim o wymaganie od osób, które podejmują się hodowli zwierząt, prawidłowego i etycznego postępowania, co w dłuższej perspektywie powinno przełożyć się na poprawę standardów i dobrobyt zwierząt.

Czasem jednak psy trafiają do nas zgoła inną drogą i wtedy niewiele można powiedzieć o jego przeszłości czy wcześniejszych doświadczeniach. Wiele szczeniaków do adopcji (zaryzykuję stwierdzenie, że nawet większość) nie ma odpowiednich warunków do prawidłowego rozwoju we wczesnym okresie swojego życia. Większość schronisk nie ma możliwości (a czasem, niestety, ochoty) zająć się tym na poważnie. Często uniemożliwiają to okoliczności przyjścia na świat i wczesnych etapów życia szczeniąt – każdy z nas słyszał na pewno historie psów urodzonych w lesie, komórce, na ulicy itd. lub widział zdjęcia z potwornych pseudohodowli, skąd psiaki były odbierane interwencyjnie.

Czy to oznacza, że jeśli nasz szczeniak z hodowli czy adopcji nie przeszedł prawidłowej socjalizacji – to wszystko stracone? Czy w takiej sytuacji możemy coś jeszcze zrobić?
Oczywiście, że tak! Tak jak wspomniałem powyżej – socjalizacja obejmuje całe życie psa, a więc możemy pracować nawet z dorosłym psem, którego proces wczesnej socjalizacji nie przebiegał prawidłowo. Jeśli nie mamy do czynienia z silnymi zaburzeniami – terapia daje często bardzo dobre efekty.

Wróćmy jednak do momentu, w którym do naszego domu trafia szczeniak, a my pełni werwy chcemy go ze wszystkim i z wszystkimi „zsocjalizować”. Większość osób, z którymi później spotykam się na zajęciach, rozpoczyna ten proces w następujący sposób: chcąc jak najlepiej, stara się zaznajomić swojego pupila z jak największą liczbą psów i ludzi. W praktyce wygląda to zwykle tak, że opiekunowie szczeniaka, starają się podejść z nim do każdego psa, którego spotkają na swej drodze (o ile oczywiście nie rzuca się w ich stronę z wyszczerzonymi kłami, chociaż niektórych nawet to nie odstrasza  ). Niestety, według mnie popełniają w ten sposób poważny błąd. Po pierwsze, podchodząc do innego psa, którego nie znamy, nie wiemy jak zareaguje on na naszego szczeniaka. Poleganie, na zapewnieniu właściciela drugiego psa, że „ jest łagodny”, bywa wyjątkowo złudne. Znam np. dorosłe psy, które zwykle spokojne i zrównoważone, nie przepadają za nachalnymi szczeniakami i mogą im dać niezłą lekcję. Jeśli interakcja nie przebiegnie pomyślnie, możemy obniżyć kompetencje społeczne szczeniaka, zamiast je budować.

Po drugie, jeśli wszystko będzie w porządku, musimy wziąć pod uwagę, że tym sposobem uczymy psa pewnego typu zachowania: „widzę psa/człowieka/kota – muszę do niego podejść”. To, co jest urocze podczas szczenięcego okresu, zaczynie być dla nas uciążliwe, gdy piesek podrośnie, a czasem będzie narażać go na przykre konsekwencje. Od dorosłego psa będziemy oczekiwać, że zareaguje na naszą komendę i nie będzie podbiegać do każdego psa, którego spotka na swojej drodze. Co więcej – kontroli nad dorosłym już psem będzie od nas oczekiwać większość ludzi, których spotkamy na spacerze. Ludzie, którzy np. trzymają psy na smyczy, dość często mogą nie chcieć, by nasz radosny psiak z impetem wpadał na ich zwierzaka. Czasem wręcz może dochodzić przez to do niebezpiecznych sytuacji. Jeśli odpowiednio wcześnie nie wypracujemy kontroli nad poczynaniem własnego psa – będziemy zmuszeni do spacerowania z nim na smyczy. Po trzecie, ludzie często nie zauważają, że ich szczeniak najzwyczajniej nie ma ochoty na kontakt z innym psem. Nie każdy pies musi być „duszą towarzystwa”, są wśród nich także osobniki zdystansowane czy wręcz typy samotników. Sygnały, które nas o tym informują, są albo ignorowane (przecież trzeba się z pieskiem przywitać) albo niezauważane z uwagi na brak doświadczenia i znajomości psiego języka. Konsekwencją jest utrata zaufania do opiekuna i/lub spadek kompetencji społecznych.

Podobnie sytuacja ma się z poznawaniem przez psa innych ludzi. Większość osób uśmiechnie się na widok słodkiego szczeniaka, duża część z nich chętnie do niego podejdzie, pogłaszcze, powie coś miłego. Z pozoru niewinna interakcja, może jednak wyewoluować w zachowania niepożądane. Pierwsza możliwość dotyczy sytuacji, gdy nasz pies nie mając ochoty na kontakt, jest do niego zmuszany przez swojego opiekuna wymuszony przez człowieka (właścicielom często trudno jest odmówić, bo „sąsiad się pogniewa” albo „dziecko będzie płakać”) przez co rośnie niepewność psa w kontaktach z ludźmi, spada zaufanie do opiekuna, a z czasem rodzą się nawet zachowania agresywne. Z kolei druga możliwość dotyczy sytuacji, gdy nasz pies jest przeszczęśliwy z kontaktu i utwierdza się w przekonaniu, że ludzie są tacy mili i przyjaźni. To w konsekwencji prowadzi do tego, że żywiołowo reaguje na przechodzących ludzi (np. biegnąc do nich lub skacząc), oczekując od wszystkich podobnego, przyjaznego traktowania. Jako że szybko dorośnie i nie będzie wyglądał jak szczenię (do tego może też np. nabrać masy  ), ludzie zaczną reagować odmiennie niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej, a my, chcąc uniknąć rozwścieczonych biegaczy czy matek maluchów – zaczniemy wyprowadzać naszego psa wyłącznie na smyczy.
Ot i cała socjalizacja, a właściwie – socjalizacyjna pułapka.

W takim razie jak socjalizować prawidłowo? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ każdy pies jest inny. Nie należy jednak popadać ze skrajności w skrajność, odchodząc od spotkań z każdym napotkanym psem i człowiekiem, na rzecz uciekania od każdego kontaktu i „chowania pod kloszem” naszego szczeniaczka. Bądźmy po prostu rozsądni i przede wszystkim – obserwujmy naszego psa. Nie każdy ma możliwość zapisania się na zajęcia z psem do szkoły, która pomoże mu przeprowadzić ten proces. Jeśli musimy zająć się tym bez pomocy specjalisty, pamiętajmy, że do prawidłowego rozwoju naszemu psu nie potrzeba kilkunastu spotkań z innym psem dziennie. Jeśli kilka razy w tygodniu nawet na chwilę uda nam się znaleźć spokojnego zrównoważonego psa, z którym nasz pupil się przywita i chwilę z nim spędzi na wspólnych interakcjach – to w zupełności powinno wystarczyć. Z czasem, chodząc na spacery i puszczając naszego psa ze smyczy (według mnie takie interakcje, w których oba psy są bez smyczy, mają największą wartość), zaczniemy rozpoznawać, jaką intensywność interakcji preferuje nasz pies i z jakimi osobnikami lubi i powinien się spotykać.

Jeśli zaś chodzi o socjalizację z ludźmi – wystarczającą grupą są nasi znajomi, przyjaciele i rodzina, żeby w przyszłości nasz pies prawidłowo reagował na wszystkich innych napotkanych ludzi. Jeśli wy chcecie kogoś poznać – niech pozna go również Wasz pies. Jeśli ktoś jest obcy – niech pozostanie obcym dla Was obojga. Tak jak ludzie nie poznają każdej mijanej na ulicy osoby, tak nie musi robić tego nasz pies.
W etapie socjalizacji bardzo ważne jest także zaznajomienie psa w okresie szczenięcym z przeróżnymi miejscami, sytuacjami, dźwiękami. Bardzo ważne jest budowanie w tym czasie pozytywnych lub neutralnych skojarzeń z tymi bodźcami. I o tym napiszemy w osobnym tekście, przybliżając wam również fazy rozwoju psa.

Śledząc nasz fan page na Facebook, będzie mogli poznać więcej informacji na temat zachowań i sygnałów wysyłanych przez psy, a Wam łatwiej będzie je interpretować. Wtedy socjalizacja będzie łatwiejsza dla wszystkich zaangażowanych stron 😊