Przekleństwo rodzinnego psa

Źródło: http://ciekawe.onet.pl/pies/artykuly/przeklenstwo-rodzinnego-psa,2,4952981,artykul.html

Autor: Zofia Mrzewińska

 

Gdyby psy umiały życzyć komukolwiek wszystkiego najgorszego, to życzenie „obyś był rodzinnym psem” mogłoby często być wyszczekiwane.

Rodzinnymi psami, po filmach Disneya, okrzyczane zostały w swoim czasie dalmatyńczyki, jeszcze wcześniej cocker spaniele. Równie szybko na swoje szczęście wyszły z mody; impulsywny gończy pies nie spełniał się zbytnio w roli opiekuna małych dzieci, a cocker spaniel, zwłaszcza złoty, pozostawiony bez żadnego zajęcia, potrafił ustawić na baczność niejedną ludzką rodzinę.

Przekleństwo rodzinnego psa spadło teraz na labradory i goldeny. Słodki wygląd szczeniaka, nieco misiowate ruchy, mordka sprawiająca wrażenie zawsze uśmiechniętej, pulchna miękkość przytulanki – to wystarczyło, aby rasy, stworzone do polowania, ulokować na kanapie. I oczekiwać od nich bezgranicznej łagodności, tolerancji na wszelkie ludzkie pomysły, z próbami wydłubania psu oka przez dziecko włącznie. Miłośnicy rasy często z dreszczem przerażenia wysłuchują koncertu życzeń od chętnych na szczeniaki, ale właściciele psich fabryczek zacierają ręce, ogłaszając kolejne mioty najbardziej rodzinnych psów.

W programach szkolnych nie ma ani jednej lekcji na temat zachowań udomowionych od dziesiątków tysięcy lat zwierząt, z którymi każdy z nas spotyka się na co dzień. Za to na co dzień atakują nas wszelakiego rodzaju reklamy, także opiewające zalety akurat modnych psich ras. A po najbardziej elementarne rzeczowe informacje sięgamy na ogół nie przed kupnem szczeniaka, ale dopiero wtedy, gdy nasze rodzinne zwierzątko brudzi dywany, szczeka zajadle i nieustannie wbija nam w ręce igiełki mlecznych zębów. Szukamy pomocy dopiero wtedy, gdy oczekiwania wobec psa, ukształtowane nawet bez wiedzy o tym, jak często szczeniak musi sikać, zderzą się z rzeczywistością.

Od psa rodzinnego oczekuje się zbyt często, aby nie stwarzał żadnych problemów, nigdy i w żadnej sytuacji nie używał zębów, czekał przez dziesięć godzin nieobecności domowników cichutko i nieruchomo oraz cieszył się, byle niezbyt żywiołowo, każdym pogłaskaniem. Najlepiej też, aby pieskowi wystarczył kwadrans spaceru rano i wieczorem dookoła bloku. Oczekuje się, by pies bez żadnego szkolenia, ot, po prostu sam z siebie potrafił spokojnie chodzić na smyczy, przybiegał natychmiast na zawołanie i rozumiał, co się do niego mówi. A potem właściciel rodzinnego psa przekonuje się ze zgrozą, że i labrador i golden ciągnie na smyczy niczym lokomotywa, nie reaguje na żadne przemowy czy przywołania. Że lekceważy gniewne okrzyki i zanęcanie smakołykiem i nie rozumie ani trochę zakazów skakania na ludzi. To wszystko zresztą otrzymujemy gratis w najlepszym przypadku. W najgorszym młody pies nie pozwoli odebrać sobie gnijącej kości znalezionej na spacerze, nie lubi przytulania, szczeka na obcych i potrafi uderzyć zębami doskonale znanego człowieka.

Agresywny nie tylko do psów i całkowicie nieposłuszny labrador? Warczący na właściciela, niechętny do aportowania golden? A dlaczego nie???

Sama przynależność do „rodzinnej rasy” nie załatwia problemów wychowawczych. Oczywiście łatwiej jest opanować na ogół spokojniejszego goldena niż także na ogół bardziej pobudliwego teriera. Ale spokój bądź żywiołowość akurat tego jednego naszego psa nie zależy przecież od zapisanego wzorca ani tym bardziej reklam, tylko od tego, jaki charakter prezentowali jego pradziadkowie, dziadkowie i rodzice. W rzetelnie prowadzonej hodowli, tak jak wtedy, gdy rasy tworzono, konieczna jest nieubłagana selekcja. Szczenięta po tych samych rodzicach nie są takie same – w każdym miocie może urodzić się zwierzę niesocjalne, nadpobudliwe, pozbawione tych cech, dla jakich rasa powstała. I taki pies, nie odpowiadający charakterem czy wyglądem wymaganiom wzorca, nie powinien być dopuszczony do dalszej reprodukcji. Dopóki psy nie są modne, dopóki nie ma na nie zbyt wielu chętnych i kupowane są z uwzględnieniem cech charakteru rodziców, nikt nie rozmnoży wyżła obawiającego się strzału ani owczarka skłonnego do zagryzania swoich podopiecznych. Labrador czy golden demonstrujący zachowania lękowe lub agresywne też nie ma prawa otrzymać oceny dopuszczającej do rozrodu.

Jednak wystarczy przyczepić etykietkę psa rodzinnego, wystarczy wywołać modę na jakąś rasę, aby zwierzęta, które niekoniecznie powinny być rozmnażane, zostały jednak do hodowli użyte. Jest zbyt – no to mnoży się szczenięta, chętny się znajdzie. W ogłoszeniach można przebierać, rodowodowe lub nie, w typie labradora, w typie goldena, po rodowodowej mamusi lub rasopodobnym ojcu, do kupienia w sklepie, z dostawą do domu, na raty, po okazyjnych cenach. Jest zbyt – są szczeniaki, do wyboru…

A potem 7-tygodniowemu szczeniakowi, który zgodnie z oczekiwaniami nabywcy powinien być absolutnie idealnym, niekłopotliwym psem rodzinnym, stawiane są całkowicie nierealne wymagania. Nie wolno mu warknąć, gdy głaskany jest przy jedzeniu – jak to, rodzinny golden warczy? Oczywiście że warczy, szczeniaki goldenów też warczą na siebie, przepychając się do mamusinego baru mlecznego, nie ma żadnego powodu, aby ręka ludzka potr