siad

Cykl “Szkolenie Psów”
Jak nauczyć psa siadać na komendę

Siadanie na komendę to jedna z podstawowych i jednocześnie najprostszych umiejętności, jakie powinien opanować pies. Polecenie SIAD przydaje się w wielu życiowych sytuacjach i pozwala naszego psa na chwilę unieruchomić i dać nam pewność, że mamy psa pod kontrolą. Nie da się jednocześnie siedzieć i gonić rowerów, siedzieć i skakać na gości, siedzieć i wyrywać się do innego zwierzęcia.

W związku z tym, SIAD może nam pomóc także w rozwiązywaniu różnych mniej poważnych problemów, jakie mamy z psem, ponieważ jest stosowanym z powodzeniem zamiennikiem innych zachowań w danej sytuacji.

Gdy nasz pies dobrze zna komendę SIAD, wykonując ją w jakiejś emocjonującej sytuacji, będzie miał szansę na chwile zacząć myśleć i koncentrować się na zadaniu, co obniży nieco poziom jego pobudzenia – a wtedy już można z psem się porozumieć i odejść z trudnej sytuacji bez odciągania szarpiącego się na smyczy psa.

 

Instrukcja nauki polecenia SIAD:

U szczeniaków nauka wychodzi najłatwiej, bo one zazwyczaj mają “ciężkie” zadki 🙂 Ale dorosłego psa jak najbardziej też można szybko nauczyć siadać.

– Do nauki tej komendy nie będą nam potrzebne żadne środki fizycznej kontroli nad psem – smycz, obroża, nasz dotyk. Pies ma SAM z siebie chcieć usiąść, sam wymyślić pozycję, jaką przybrać, by dostać nagrodę. Jeśli to my nim kierujemy – przyciskamy zad do ziemi, podnosimy psa na obroży do góry, itp, pies po prostu nie myśli – bo po co? Przecież sami go ustawimy.

Drugim aspektem przemawiającym przeciw stosowaniu manipulacji fizycznych przy nauce jest presja psychiczna, jaką wywieramy na psie – jednak gdy naciskamy ręką na zad, pies musi nogi ugiąć, nie dajemy mu wyboru, pies może tylko biernie się poddać – albo sprzeciwić, jednak wtedy obecny jest już element konfrontacji, a tego nie chcemy. Dążymy do tego, żeby pies chciał z nami współpracować, a nie tylko szukał momentu, kiedy może nas wykiwać.

Trzeci minus to zwyczajnie masa i wielkość psa. Nie zapomnę do końca życia widoku, gdy drobna, ważąca na oko 55kg kobieta kładła się na swoim dogu niemieckim, a ten jakoś i tak nijak nie chciał usiąść. Tego typu scenki nie mają absolutnie nic wspólnego ze skutecznością szkolenia psa, a co dopiero mówić o profesjonalizmie (wszak każdy może zostać prywatnym profesjonalnym trenerem swojego psa 🙂 )

1) W jedną rękę bierzemy jakiś smakowity mały kąsek, którym pies się interesuje i chce go zdobyć. Rękę ze smakołykiem kierujemy nad głowę psa i przesuwamy powoli do tyłu tak, aby musiał zadrzeć głowę. A że zadzieranie głowy jest niewygodne, zapewne usiądzie. Podczas naprowadzania smaczkiem można już wypowiedzieć komendę, pamiętając, by zrobić to jednorazowo – chcemy psa nauczyć siadać na komendę “SIAD”, a nie “SIADSIADSIADSIADSIADSIAD” 😉

Jak tylko usiądzie, chwalimy np. “dobry pies!” i podajemy smakołyk jeszcze w pozycji siedzącej.

2) Niektóre psy wstaną same, inne będą nadal siedzieć (bo mają “ciężkie” zadki 😉 ). Jako że chcemy stworzyć od nowa sytuację szkoleniową, potrzebujemy psa, który stoi – zatem przy tych ciężkozadkowcach najlepiej przejść z tyłu za nie. Wtedy najprawdopodobniej wstaną. Jeśli to nie działa, można delikatnie “pójść na psa”, dotykając go stopą w zad lub tylną łapkę – UWAGA! Nie depczemy psa, nie trykamy, nie wbijamy mu końca buta czy palców w tyłek. To ma być tylko delikatne DOTKNIĘCIE. Są i psiaki, które takie lekkie dotykanie będą traktowały jako dodatkową atrakcję procesu siedzenia – wtedy nie intensyfikujemy działań (czyli nie zgniatamy psu tylnej łapki), a po prostu podsuwamy psu pod nos smaczek i “wyciągamy” nim zwierzaka z pozycji siedzącej, ostatecznie smaczka nie dając (w przeciwnym wypadku pies może się szybko nauczyć, że żeby dostać dodatkowy smaczek wystarczy siedzieć i nie dawać się nakłonić do wstania).

3) Więc, gdy nasz pies znowu stoi, ponawiamy punkt 1). Wszystko powinno dziać się dość szybko i dynamicznie bez zbędnych przestojów. Cała sesja nie powinna jednak zawierać więcej, niż 3-4 powtórzenia i trwać więcej niż paręnaście sekund – inaczej pies może się znudzić lub zniecierpliwić, a to prowadzi do byle jakiego wykonywania komendy.

4) Naprowadzanie ręką ze smakołykiem wycofujemy jak najszybciej, pozostawiając naprowadzanie samą ręką z jednoczesnym wypowiadaniem komendy. Smakołyk podajemy natychmiast po wykonaniu polecenia. Dość szybko sprawdzamy, czy pies usiądzie na samą komendę słowną – w tym celu wypowiadamy ją i czekamy – dajemy psu pomyśleć nawet paręnaście sekund. To widać, kiedy pies jeszcze myśli, a kiedy już zaczyna go interesować zaschnięta kropka sosu na podłodze. Więc dopóki pies myśli, czekamy – możemy raz powtórzyć komendę.

Gdy usiądzie, baaardzo wylewnie go chwalimy i dajemy jakąś super nagrodę, tzw. jackpot – np. 10 smakołyków zamiast jednego (ale wydawane po kolei, nie całą garścią) i kończymy sesję. Jeśli pies nie myśli, znaczy to, że jeszcze za mało powtórek wykonaliśmy i trzeba jeszcze psa ponaprowadzać, jednak pilnując, by nie używać już do tego celu smakołyka.

5) Z czasem wychodzimy z ćwiczeniem poza typowe sesje treningowe – wydajemy komendę w różnych miejscach i różnych sytuacjach, za każdym razem sowicie chwaląc i nagradzając psiaka (oczywiście nie zawsze jedzeniem 🙂 ). Wybieramy stopniowo coraz trudniejsze sytuacje z coraz bardziej rozpraszającymi elementami, dochodząc do momentu, kiedy nasz pies jest w stanie usiąść na dworcu kolejowym, w parku wśród biegających psów, przed szkołą w oczekiwaniu na naszą pociechę i w wielu, wielu przydatnych życiowych sytuacjach 🙂

[widget id=”text-3″]

Posted by Alicja Milewska in Jak nauczyć psa..., Szkolenie psów, 46 comments