Nagranie webinarium “Gdy Pikuś był szczeniakiem… Lubił czesanie, tramwaj i weterynarza”

III nagranie z cyklu “Gdy Pikus był szczeniakiem…”

Masz już w domu szczeniaka albo chciałbyś/chciałabyś go mieć? Chciałbyś/chciałabyś, żeby Twój szczeniak jako dorosły pies cierpliwie znosił czesanie, obcinanie pazurów, wyciąganie kleszczy? Żeby potrafił spokojnie chodzić na smyczy? Planujesz z nim kiedyś jeździć komunikacją miejską i potrzebujesz, by bez sprzeciwu zakładał kaganiec? A może nasłuchałaś/nasłuchałeś się wystarczająco dużo opowieści znajomych, jak to u weterynarza ich psa musiało trzymać pięć osób, a szósta próbowała mu wyczyścić uszy i nie chcesz, żeby Twój pies też potrzebował takiej asysty przy prostych zabiegach? 😉

Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi TAK – trafiłeś/trafiłaś idealnie! 😀 To wykład właśnie dla Ciebie!


Czego dowiesz się z nagrania?


* W jaki sposób przyzwyczajać szczeniaka do zabiegów pielęgnacyjnych
* Jak przyzwyczaić go do różnych sytuacji i transportu różnymi pojazdami
* W jaki sposób sprawić, by pies chętnie chodził do lecznicy i cierpliwie znosił zabiegi
* Jak zbudować zaufanie szczeniaka do Ciebie, by pozwolił sobie zrobić “wszystko”

 

Kliknij tutaj aby zakupić nagranie.

8 Replies to “Nagranie webinarium “Gdy Pikuś był szczeniakiem… Lubił czesanie, tramwaj i weterynarza””

  1. Bardzo podoba mi się ten blog, jest tu dużo konkretnych rad, każdy temat wydaje się być opisany od deski do deski. Będę czytać dalej, ale mam prośbę. Jestem po lekturze postu “On chciał się tylko przywitać” i niestety obawiam się, że mój szczeniak może wyrosnąc na takiego gbura. Czy mogę prosić o radę?
    Sunia trafiła do mnie, gdy miała 3 miesiące (teraz ma 4). Żyła z matką i rodzeństwem w kojcu. Mimo, że późno została zabrana od matki i mimo iż wychowywała się z rodzeństwem, w ogóle nie nauczyła się kontrolować nacisku szczęk. Mieliśmy z tym trochę problem i niestety do tej pory często mocno gryzie. Miała też problemy z emocjami. Od początku więc pracowałam nad samokontrolą i oduczałam gryzienia rąk i stóp. Uważam, że są duże efekty, czyli sunia wie, że na jedzenie musi czekać (wcześniej było szaleństwo), zna dobrze komendę siad oraz gdy ja ją wypowiadam komendę “ej” (nie wolno). Mnie bardzo rzadko już ugryzie, ale gy jest podniecona i jej się zdaży to robi to mocno. Niestety mój mąż, który mniej spędza z nią czasu, jest notorycznie gryziony i nie wystarczy, że powie “ej” (ma u niej niewielki posłuch). Sunia jeśli nie wpadnie w szał, to na spacerach chodzi na luźnej smyczy.
    Ale to wszystko nie jest problemem, do którego zmierza (chciałam tylko opisać jak radzimy sobie z emocjami). Podczas spacerów bardzo interesują ją inne psy. Pracuję nad tym, żeby gdy pojawi się pies zwracała uwagę na mnie, ale to na razie rzadko się udaje. Gdy “wita się” z psami to jest bardzo natarczywa i właśnie skacze po psach i dostaje “dupowściku” ;p Staram się pozwalać jej na przywitania, gdy np. siedzi (na komendę), ale zaraz jak jej pozwolę to właśnie zaczyna skakać. Kilka psów warknęło, kilka nawet się cieszyło, kilka było w miarę obojętnych. Właściciele psów też są różni, czasem te psy nie są na smyczach… Niestety nie mam możliwości zabrania suni do psiego przedszkola. Mieliśmy jedną wizytę behawiorystki (odnośnie porad do zostawania psa samego w domu), ale także ta behawiorystka nie wzbudziła mojego zaufania. Mamy w rodzinie dwa spaniele – jedna przyjazna suka teściów i bardzo tolerancyjnie podeszła do mojej; oraz druga siostry mojego męża. Druga spanielka jest średnio kontaktowa, w stosunku do mojej warczała i chciała jej unikać (moją trzymałam na smyczy). Czy te psy mogą pomóc mojemu? Czy druga spanielka mogłaby “ustawić” szczeniaka? Jeśli tak to jak to przeprowadzić? Chociaż nie chcę też narażać drugiego psa na stres, ale może byłoby to korzystne?
    Przepraszam, wyszło długo, ale czy może mi Pani coś doradzić? W tamtym artykule było bardzo dużo o tym , że takie zachowanie psa jest niegrzeczne, ale nie było porad jak tego oduczyć.

    1. Alicja Milewska says: Odpowiedz

      Bardzo podoba mi się ten blog, jest tu dużo konkretnych rad, każdy temat wydaje się być opisany od deski do deski.

      Bardzo dziękuję za miłe słowa! 🙂

      Niestety mój mąż, który mniej spędza z nią czasu, jest notorycznie gryziony i nie wystarczy, że powie “ej” (ma u niej niewielki posłuch).

      Trzeba jej coś zaproponować w zamian – samo “co nie wolno” nie wystarczy, koniecznie zaproponujcie jej coś, co wolno. Czyli np. szarpanie szarpaka w każdej z tych sytuacji.

      Pracuję nad tym, żeby gdy pojawi się pies zwracała uwagę na mnie, ale to na razie rzadko się udaje. Gdy “wita się” z psami to jest bardzo natarczywa i właśnie skacze po psach i dostaje “dupowściku” ;p Staram się pozwalać jej na przywitania, gdy np. siedzi (na komendę), ale zaraz jak jej pozwolę to właśnie zaczyna skakać. Kilka psów warknęło, kilka nawet się cieszyło, kilka było w miarę obojętnych. Właściciele psów też są różni, czasem te psy nie są na smyczach… Niestety nie mam możliwości zabrania suni do psiego przedszkola. Mieliśmy jedną wizytę behawiorystki (odnośnie porad do zostawania psa samego w domu), ale także ta behawiorystka nie wzbudziła mojego zaufania. Mamy w rodzinie dwa spaniele – jedna przyjazna suka teściów i bardzo tolerancyjnie podeszła do mojej; oraz druga siostry mojego męża. Druga spanielka jest średnio kontaktowa, w stosunku do mojej warczała i chciała jej unikać (moją trzymałam na smyczy). Czy te psy mogą pomóc mojemu? Czy druga spanielka mogłaby “ustawić” szczeniaka? Jeśli tak to jak to przeprowadzić? Chociaż nie chcę też narażać drugiego psa na stres, ale może byłoby to korzystne?
      Przepraszam, wyszło długo, ale czy może mi Pani coś doradzić? W tamtym artykule było bardzo dużo o tym , że takie zachowanie psa jest niegrzeczne, ale nie było porad jak tego oduczyć.

      Przede wszystkim, nie witamy psów na smyczach 🙂 To taka sztandarowa zasada, której warto się trzymać. Jeśli już mamy takiego psa, jak Pani, a robię zajęcia grupowe, to taki narwany psiak jest na smyczy, ale inny już luzem – żeby zawsze mógł się wycofać. Ciężko jednoznacznie doradzić, nie widząc suni i jej reakcji. Ale na pewno nie powinna mieć kontaktów z psami, które nie będą potrafiły na nią huknąć (i nie eskalować dalej – chodzi tylko o zatrzymanie) i nie będą na tyle silne psychicznie, by sobie z nią poradzić.

      Proszę unikać psich wybiegów, poszukać sobie na dłuuuugie spacery po łąkach, gdzie psy można puścić luzem jakiegoś dorosłego psa, najlepiej większego od niej albo przynajmniej w tym samym rozmiarze, który sam z siebie nie będzie nawiązywał z nią kontaktów, a w razie jej natarczywości, pokaże jej, że ma tak nie robić. Ważne jest to, by był to spacer, a nie stanie w miejscu, bo jak jest marsz, łatwiej psu natarczywemu przekierować się na inne aktywności po drodze.

      Skąd jesteście? Może mogę kogoś polecić?

  2. Znalazłam taki Pani komentarz i chyba go zastosuję na psy i ptaki (to na razie najbardziej hipnotyzuje mojego psa). Tylko będę na to potrzebowała bardzo dużo jedzenia, mam nadzieję, że jej to nie zaszkodzi.
    “A z tym pobudzaniem się ludźmi i psami można też robić takie ćwiczenie, jak z ruchem ulicznym – jak tylko się ktoś pojawia w zasięgu wzroku i wiadomo, że się miniecie, to woła Pani psa i przeprowadza kilka/naście kroków koło nogi, wydając smakołyki. Skojarzenie psa – widok innych ludzi/psów oznacza miłe rzeczy blisko pańci – opłaca się być blisko opiekuna! :)”

    1. Alicja Milewska says: Odpowiedz

      Czasami można użyć po prostu dziennej porcji jedzenia psa wydawanej w ćwiczeniach (jeśli pies bardzo bardzo lubi karmę). 🙂 Poza tym, proszę pamiętać, żeby kawałki smakołyków były maluteńkie! Pies nie ma się tym najeść 🙂
      Tu pisałam więcej o zasadach pracy z psem:
      https://alaodjazza.pl/zasady/

  3. Dziękuję bardzo za porady! Jestem z Lublina.
    Ogólnie może za szybko panikuję, że jest źle, nie nauczę jej tego czy tamtego, bo na ostatnich spacerach co prawda skacze na inne psy, ale już jakby nie tak natarczywie.
    Jeśli mogę, to mam jeszcze kilka szybkich pytań.
    Od 3 dni mam klatkę i idę treningiem Jean Donaldson, ale psiak umie teraz zostawać w zamkniętym pokoju na jakieś 30min. Czy gdy dojdę do zamykania w klatce, pokój zostawiać otwarty czy zamknięty? Ile 4-miesięczny szczeniak może być zamknięty w klatce? 2h są ok? Jak z wiekiem zwiększać ten czas? Czy gdybyśmy musieli awaryjnie wyjść z domu na dłużej to otwarta klatka, zamknięty pokój i zostawiona mata na siku (plus gryzaki oczywiście) to dobre rozwiązanie?
    I pytanie na przyszłość – gdy dorosły, oswojony z samotnością i klatką pies zostaje w domu na 8h to klatka powinna być zamknięta czy otwarta? Bo 8h to już trochę długo, ale mogę klatkę zostawiać otwartą, a pokój zamknięty. I jak to jest z takimi psami – zawsze zostawia im się naturalne gryzaki lub kongi, gdy są same? Na początku to na pewno pomaga, ale jak jest później?
    Może mogłaby mi pani polecić jakieś materiały na ten temat w Internecie?
    Z góry dziękuję 🙂

    1. Alicja Milewska says: Odpowiedz

      Czy gdy dojdę do zamykania w klatce, pokój zostawiać otwarty czy zamknięty? Ile 4-miesięczny szczeniak może być zamknięty w klatce? 2h są ok? Jak z wiekiem zwiększać ten czas? Czy gdybyśmy musieli awaryjnie wyjść z domu na dłużej to otwarta klatka, zamknięty pokój i zostawiona mata na siku (plus gryzaki oczywiście) to dobre rozwiązanie?

      Tak naprawdę trzeba przećwiczyć każdy wariant – i drzwi otwarte i zamknięte. I długo i krótko. Zmienia Pani jak najbardziej czynniki rozpraszające, żeby jak najlepiej uwarunkować klatkę i zgeneralizować psu, że nie ważne, co się dzieje, w klatce jest fajnie. 🙂

      Co do długości zamknięcia w klatce – wszystko zależy od psa. Znałam psy, które zostawione same luzem robiły sobie krzywdę, brały się za kable, których nie dało się zabezpieczyć, zatem musiały być w niej 8h, kiedy właścicieli nie było w domu.

      Ogólnie robimy tak, by pies nie zrobił w klatce siku ani kupy – zatem czas musi być dostosowany do tego.

      Awaryjnie jest ok – docelowo w ogóle nie trzeba zostawiać psa w zamkniętej klatce, gdy się wychodzi 🙂 W wieku ok 6 mcy zapędy niszczycielskie psa zmniejszają się znacznie, dlatego pozwolenie na więcej swobody jest możliwe.

      Natomiast najważniejsza kwestia to taka, żeby tak wychowywać szczeniaka (i później dorosłego psa), by wiedział, że samemu w domu też jest bezpiecznie – że nie trzeba być sklejonym z właścicielem, by było dobrze. A to, czy pies zostaje w klatce, czy luzem, to już tak naprawdę kwestia kosmetyczna.

      Co do gryzaków i KONGów, na początku zawsze. Po prostu mamy etap, w którym miło kojarzymy nasze wyjścia plus zostawiamy coś legalnego do gryzienia. Później już nie ma takiej konieczności, choć ja zostawiam moim dorosłym psom, gdy mają gorszy dzień – np. więcej się działo na spacerze, więcej wrażeń, sąsiad robi remont, itp.

      Co do materiałów, to jestem w trakcie pisania e-booka na ten temat, niebawem się ukaże 🙂

  4. I może jakieś porady w sytuacji, gdy szczeniak zostawał już na 30min sam zamknięty w pokoju i spał lub gryzł gryzaki, a dziś po jakichś 10minutach zaczął już piszczeć i szczekać, a po wypuszczeniu (nie w momencie piszczenia) chodzi już za mną wszędzie i wyraźnie boi się kolejnego zamknięcia?? Dlaczego mimo, że już była zamknięta sporo dłużej nagle panikuje po 10 minutach? I co ja mam w takich sytuacjach robić? Wypuszczać od razu jak przestanie piszczeć? Odczekać trochę dłużej bez pisków (bo psy przywołują się wyciem, więc jak wejdę od razu gdy przestanie wyć to będzie myślała, że wołanie zadziałało)? Przetrzymać aż całkiem przestanie? Skąd mam wiedzieć, że gdy dojdę do 30minut wychodzenia całkiem z domu, ona kiedyś nie zacznie panikować po 10 minutach?
    Dodam, że wiedziała, że jestem w domu, bo gdy zaczęła piszczeć to przeszłam się po mieszkaniu, żeby mnie słyszała. I na chwilę przestała, a ponieważ drzwi się nie otworzyły to zaczęła dalej szczekać i to coraz głośniej.

    1. Alicja Milewska says: Odpowiedz

      Skoro pies wytrzymuje 10minut zamknięcia, nie można oczekiwać, że będzie zostawał 30min.
      Ogólnie jest tak, że trening klatkowy posuwa się na tyle wolno, by szedł w tempie psa – jeśli pies nam wyje, to znaczy, że chcemy za dużo za szybko. Macie klatkę trzy dni, a już Pani ją zamyka na 30 minut – to za długo… Tu mam rozpisany trening klatkowy krok po kroku:
      https://alaodjazza.pl/trening-klatkowy/

      Jeśli nie obniży Pani oczekiwań, niestety może się zdarzyć tak, że suczka w ogóle się zniechęci do zostawania w klatce i nie będzie chciała wchodzić.

      Ja bym się cofnęła do początku treningu w takiej sytuacji i skupiła na pokochaniu miejsca: https://alaodjazza.pl/na-miejsce/

      Ogólnie jest też ważne, ile czasu jej Pani poświęca w ciągu dnia w domu, a ile na dworze? Jeśli pies ma w domu nasza uwagę, zabawy, mówienie, głaskanie, zaczyna się uzależniać od kontaktu z nami. Ogólnie docelowo z psem dorosłym całą aktywność z domu wynosimy na dwór, ze szczeniakiem nie do końca się da, dlatego opracowałam zestaw zabaw, które są angażujące umysł, ale jednocześnie uczą psa samokontroli i wyciszają, angażując nos. Zabawy opisane są w tym e-booku: https://alaodjazza.pl/ksiazka-psie-zabawy-mistrza-zen/

      Jak pies piszczy, to faktycznie wyczekujemy na ciszę i wtedy dopiero wracamy – ale tak jak mówię… Ćwiczenia powinny nie przekraczać granicy wytrzymałości psa.

      Czy Pani teraz w ogóle nie wychodzi z domu?

Dodaj komentarz